|
Jacek Kołodziejczyk - pianista, niedzielny organista,
nauczyciel, a przede wszystkim...
...wirtuoz skrzypiec. Popularna "ciuchcia" („ Orange
Blossom Special”) w jego wykonaniu mającym aż cztery
tempa, kosi wszystkie inne. W przerwach między
pracą w szkole, grą na kościelnych organach i występami
w zespole, czasem coś skomponuje, co z
powodzeniem zasila zespołowy
repertuar.(„Piwny marzyciel”,
„Król
drogi”, „Do Leska bracie!”). Przed
laty zbierał jabłka w słonecznej Italii, ale z
wiekiem mu to hobby
przeszło i zaczął bardziej dbać o dłonie.Nim
związał się na dobre i złe z COACH-em, grywał z austriackim
zespołem Rednex, a także z amerykańskim countrowcem Willy Bellem,
który potem, przez
pewien czas
był w Polsce dość częstym
gościem. Przez rok czasu hakował w Stanach wymachując smyczkiem i młotkiem, ale
fortuny tam nie zbił, więc wrócił na swoje miejsce w zespole.
Wesoły, krzykliwy, żyjący szybko
i na pełnych obrotach i mimo szczupłej
sylwetki charakteryzujący się wyjątkowo dużą pojemnością żołądka.
Młody
nie młody, ale kaców jeszcze nie miewa. Ze względu na liczną
gromadkę do wykarmienia, pogoń za
szmalem jest jego życiową dewizą. Z „Fiata
Tico” przesiadł się na pakowną „Renault- Lagunę” i czasem
robi w zespole za przewoźnika
|
 |