Marek Piątkowski -  najważniejszy w grupie

  - Frontman. Wokalista i gitarzysta w jednej osobie. Potrafi też grać na saxie, ale już go to nie kręci.
  Znakomity, bezkonkurencyjny odtwórca amerykańskich przebojów w ich oryginalnej,
  anglojęzycznej wersji. Co bynajmniej nie znaczy, że zapomina polskiego języka w gębie.
  Ale zdarza się, że Amerykańcy biorą go za swojaka. Charakterny, konkretny, bywa że drażliwy 
  i zadziorny..Jak to facet z Bochni, która prawa miejskie zyskała wcześniej niż Kraków. Wybudował 
  tam dom, zasadził rząd drzew i dochował się dwóch dorodnych córek, którymi obdzielił dwóch zięciów.
  Twardziel na krępych, mocnych nogach. Trudno byłoby znaleźć takiego, który by go z nich zwalił. 
  Ma psa i auto, którym sam nie jeździ. No chyba że do kiosku po piwo. 
  Gdyby nie skromność, mógłby być polską gwiazdą country i to dużego formatu, ale specjalnie 
  wychodzić przed szereg mu się nie chce. Za to skwapliwie dba o poziom wykonawczy i profesjonaln
  brzmienie każdego koncertu. I o swoje oryginalne kapelusze, które otacza wyjątkową, osobistą troską.
  Podczas prób i nagrań wymagający i perfekcyjny aż do bólu. I za to mu chapeau bas!


Jacek Kołodziejczyk - pianista, niedzielny organista, nauczyciel, a przede wszystkim...

...wirtuoz skrzypiec. Popularna "ciuchcia" („ Orange Blossom Special”) w jego wykonaniu mającym aż cztery
  tempa, kosi wszystkie inne. W przerwach między pracą w szkole, grą na kościelnych organach i występami 
  w zespole, czasem coś skomponuje, co z powodzeniem  zasila zespołowy repertuar.(„Piwny marzyciel”, 
  „Król drogi”, „Do Leska bracie!”). Przed laty zbierał jabłka w słonecznej Italii, ale z wiekiem mu to hobby
  przeszło i zaczął bardziej  dbać o dłonie.Nim związał się na dobre i złe z COACH-em, grywał z austriackim
  zespołem Rednex, a także z amerykańskim countrowcem Willy Bellem, który potem, przez pewien  czas 
  był w Polsce dość częstym gościem. Przez rok czasu hakował w Stanach wymachując smyczkiem i młotkiem,   ale fortuny tam nie zbił, więc wrócił na swoje miejsce w zespole. Wesoły, krzykliwy, żyjący szybko 
  i na pełnych obrotach i mimo szczupłej sylwetki charakteryzujący się wyjątkowo dużą pojemnością żołądka.
  Młody nie młody, ale kaców jeszcze nie miewa. Ze względu na liczną gromadkę do wykarmienia, pogoń za
  szmalem jest jego życiową dewizą. Z „Fiata Tico” przesiadł się na pakowną „Renault- Lagunę” i czasem
  robi w zespole za przewoźnika